Wielkanoc

Legnica, Głogów, 20.04.2014

Wielkanoc

Tekst: 1. Kor 15,19-22

            Siostry i Bracia w Jezusie Chrystusie! Dzień nastał nam wesoły, śpiewajmy więc z anioły, że zmartwychwstał Król chwały, zwycięzca doskonały. Tymi słowy wita nas dzisiejszy, wielkanocny poranek. Na samym początku wybrzmiało też piękne Alleluja Friedricha Händla. Więcej jeszcze można by przytoczyć słów odzwierciedlających piękno Zmartwychwstania Pańskiego. Istotnie dzień to radosny, początek nowej wiosny, dlatego radość niechaj wypełni nasze serca, radość niechaj przenika nasze życie, cieszmy się tym, co stało się faktem. Wieść o tym, że Jezus żyje bowiem zaświadcza w pełni o Bożej doskonałości i wypełnieniu planu zbawienia grzesznika, wyrwania z sideł niewoli i śmierci. Wszak Chrystus powiada dzisiaj: Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła. To prawdziwe wielkanocne Alleluja, które na zawsze wpisało się w życie Kościoła.

            Nie od razu oczywiście w sercu człowieka owa radość zagościła. Wiele było niepewności, niedowierzania, zastanowienia, pytań? Po traumie Wielkiego Piątku nawet tym najbliższym z otoczenia Jezusa Chrystusa wciąż towarzyszyły łzy, smutek, żal. Widać to najlepiej na przykładzie kobiet zmierzających do grobu w ten wielkanocny poranek, widać to na przykładzie uczniów, którzy wciąż jeszcze zakłopotani, wystraszeni przed własną próbą wiary, schowani są gdzieś w cieniu. I tak naprawdę dopiero radość Marii Magdaleny, którą opisuje nam Ewangelista Jan przywraca blask w oczach. To ona jako pierwsza rozpoznaje Ukrzyżowanego, Mistrza, Nauczyciela, który był umarły, a ożył. Ta radość później znajduje swe potwierdzenie i w innych relacjach, w innych spotkaniach ze Zmartwychwstałym, nawet w przypadku tych, którzy pozornie w to zmartwychwstanie nie potrafili, nie chcieli uwierzyć. Tomasz potrzebował znaku, innym pewnie też ów znak dopomógł na nowo ukształtować swą wiarę. Następnie łamanie chleba, cudowny połów ryb, to wszystko sprawia, że w oczach tych ludzi na nowo pojawia się iskra. Otwiera się nowa rzeczywistość i ukazuje się prawdziwy sens życia i służby Chrystusa.

            Dotąd wszystko było takie trochę niepełne, puste. Niby przecież nauczał, niby zwiastował Dobrą Nowinę, niby pozyskiwał słuchaczy, fascynował ludzi, a jednak swe życie skończył na krzyżu. Wszak wielokrotnie to przecież zapowiadał, ale mimo wszystko wydawało się to zbyt trudne do pojęcia, zbyt skomplikowane do wytłumaczenia. Teraz okazuje się, że aby żyć, trzeba było stanąć twarzą w twarz ze śmiercią, oko w oko z ludzkim grzechem i ciężarem win, po to, by swą ofiarą podnieść z upadku człowieka, po to, by dać mu nową szansę, nowe spojrzenie, przynieść prawdziwą wiosnę po trudach zimy.

            Nasza ostatnia zima nie należała do trudnych, ostrych, śnieżnych, czy mroźnych. Nie sposób więc znaleźć aż tak bliskie porównanie. Ale może to trochę i dobrze, bo zwróćmy uwagę, że jesteśmy w nieco lepszej sytuacji niż ci wszyscy wspomniani wcześniej bohaterowie z czasów Jezusa. Oni mogli pewne rzeczy przypuszczać, mogli zapamiętać słowa Chrystusa, który przed swoją śmiercią powiadał: Musi być wywyższony Syn człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. Jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje, lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje. To wszystko odnosiło się do Jego śmierci i zmartwychwstania. Jednak w chwili doświadczeń ci wszyscy ludzie zwyczajnie się zagubili, zabrakło im wiary, oparcia w tym, którego fizycznie im już zabrakło. Stąd to niedowierzanie, stąd to zakłopotanie, stąd niejasna interpretacja pustego grobu. Wracając więc do tej symboliki ich zima rzeczywiście była długa i trudna, stąd też potrzebowali trochę, by wiosna na dobre w ich sercach zagościła.

My zaś przecież doskonale wiemy, co roku wsłuchujemy się w te wielkanocne świadectwa, relacje naocznych świadków tych wszystkich wydarzeń, a czy wciąż nie brak nam w to wszystko wiary? Bardzo smutnym jest fakt, że blisko 90% procent Polaków wedle statystyk, do których dotarłem, deklaruje swoją wiarę w Boga, a jedynie niespełna 60% wierzy w Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Oczywiście Drodzy nie zamierzam tu i w tym miejscu podważać waszej wiary, ale czegoś w tym wszystkim nie rozumiem. Warto byłoby zapytać tych teoretycznie wierzących w jakiego Boga faktycznie wierzą, bo trudno zwać się chrześcijaninem zaprzeczając faktowi zmartwychwstania. Zaprzeczając faktowi nowego życia po śmierci, wiecznej społeczności z Bogiem i wszystkimi zbawionymi. To przecież od początku była treść chrześcijańskiej nauki.

Współczesny człowiek najwyraźniej więc się w tym wszystkim też zagubił. Zbyt mocno chyba przywiązani jesteśmy do tego co doczesne, do zaspokojenia własnych potrzeb, do realizacji zamierzonych celów, do doczesnego szczęścia w pracy, rodzinie, do czego Bóg często nie jest potrzebny. Mam wrażenie, rozmawiając wieloma ludźmi, że to na dzisiaj w zupełności wystarcza. Liczy się tylko to, co tu i teraz, a co będzie w przyszłości, co będzie w wieczności, co będzie po śmierci, to tak naprawdę nie wiadomo i nie warto sobie tym zaprzątać głowy. Tymczasem okazuje się, że tu i teraz to nasza wieczność. Nasza codzienność to przedsmak wieczności. Tak powinniśmy patrzeć na każdy kolejny dzień, a im dalej na co dzień nam do Zmartwychwstałego Chrystusa, tym dalej do wiecznego szczęścia.

Podobny problem okazuje się mieli mieszkańcy Koryntu. Wielokrotnie już na temat tego miasta mówiliśmy. Wielokulturowość, zróżnicowanie etniczne, społeczne, czy religijne nie zawsze sprzyjały rozwojowi chrześcijańskich wartości. Z wieścią o zmartwychwstaniu jest więc bardzo podobnie. Nie zrozumiała, nie pojęta jest ona w myśl greckiej filozofii. Czego nie da się wytłumaczyć, nie istnieje. To odwieczny problem myślicieli i teoretyków, którzy w swym życiu nie chcieli zrobić miejsca dla wiary. Koryntianie także podważają fakt zmartwychwstania. Oni wierzą w Jezusa Chrystusa, przyznają się do Niego, kształtują chrześcijański zbór, ale brakuje im tego co w owym wyznaniu chrześcijańskiej wiary najważniejsze. Dlatego apostoł Paweł poświęca im wiele czasu i miejsca na zgłębienie tej treści. Cały praktycznie piętnasty rozdział tego listu poświęcony jest tematyce zmartwychwstania Chrystusa. Paweł pisze tu w iście filozoficznym języku, tak, aby trafić bezpośrednio do adresatów. I już na wstępie naszego fragmentu powiada: Jeśli bowiem tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni. Życie chrześcijanina nie sięga jedynie granic wyznaczonych przez doczesność. Ono poprzez krzyż, poprzez pusty grób Chrystusa ma swój dalszy bieg.

Nie sposób tego rozdzielić, dlatego ważne, by już w doczesności żyć wiecznością. Żyć w radości, czerpać z tego życia jak najwięcej, jak najbardziej się realizować, spełniać marzenia, aktywnie, zdrowo przeżywać każdy dzień, ale nie dlatego, by osiągnąć na tu ziemi szczyt, nie dlatego, by posiąść sławę, szacunek, poważanie, wysoką pozycję wśród ludzi. Lecz dlatego, by moją radością z życia dziękować Bogu za Jego dar, za to, że moje życie trwa i trwać będzie w wieczności. Przykry jest widok człowieka, opiewającego w chwałę, zaszczyty, dumę, który wszem i wobec zaświadcza, że wszystkiego dokonał sam i Bóg do niczego nie jest mu potrzebny. Ale przykry też jest widok chrześcijanina, który wiecznie ubolewa nad swoim losem, narzeka, boi się wyzwań, to człowiek, w którym brak jakiejkolwiek radości, a jego życiu towarzyszy wyłączenie czerń Golgoty. Niczym ci uczniowie w drodze do Emaus, o których jutro też będziemy mówić.

Tymczasem nie po to Chrystus umierał i zmartwychwstał, żeby nasze życie było tylko pozorną radością, wypełnioną narzekaniem. Radość z Bożego zbawienia ma przenikać nasze życie na co dzień. To tak, jak z Wielkim Czwartkiem, Wielkim Piątkiem. Te Święta nie mają w nas jedynie być wspominaniem, ale żywym egzystowaniem. Istną pobudką do działania, do nowego życia, do czerpania ze Zmartwychwstałego nowych sił. Przed nami przecież wiele jeszcze zadań, wiele wyzwań, wiele życiowych egzaminów, do których potrzeba nam energii. Odszukajmy ją zatem w tym, który jest Zwycięzcą, w tym, który pokonał wszelką słabość, strach, smutek. On staje i na naszej życiowej drodze, choć często poplątanej, zagmatwanej, to jednak staje po to, by podnieść nas z upadku, by pociągnąć wzwyż, by prowadzić, otoczyć swoim obfitym błogosławieństwem i powieść drogami zbawienia. Z wdzięcznością zatem przyjmijmy ten dar i razem z pieśniarzem śpiewajmy:

O Zmartwychwstały, ten zwycięski hymn, na znak Twojej chwały wiekuistej brzmi. I my żyć będziemy wiecznie z Panem wraz, w niebo się wzniesiemy, gdy On wezwie nas! O Zmartwychwstały, grób zniszczyłeś swój! Tyś jest królem chwały, wieczny triumf Twój!

Amen.

DIAKONIA LEGNICA

Parafia prowadzi w budynku przy ul. Mickiewicza 36 Wypożyczalnię Sprzętu Rehabilitacyjnego. Wszystkich serdecznie zapraszamy do współpracy i skorzystania z naszej oferty.

Więcej…

TYGODNIOWE NABOŻEŃSTWA PASYJNE

Serdecznie zapraszamy na tygodniowe nabożeństwa pasyjne w Kościele Marii Panny. Nabożeństwa odbywać się będą w kaplicy bocznej kościoła

w Środę Popielcową, 1 marca o godz. 17.00

oraz w każdy czwartek o godz. 17.00

 

 

 

  • Slider1
  • Slider3
  • Slider4
  • Slider5
  • Slider6
  • Slider7
  • Slider8
  • Slider9
  • Slider10
  • Slider11
  • Slider12
  • Slider13
  • Slider14
  • Slider15
  • Slider16
  • Slider17
  • Slider18
  • Slider19
  • Slider20
  • Slider21